Frymografia: Poskramiać i podsycać

Toskania - porażający gorąc. Wchodzimy do malowniczego zamku w Castiglione del Lago. Wokół historia, błękitne niebo i zgiełk turystów łapczywie pożerających wakacje. Zawsze w takich sytuacjach szukam ciszy. Wkładam na uszy niewidzialne słuchawki, zaciskam dłoń na korpusie aparatu i idę przed siebie bez włączania kierunkowskazu. Obrazy zazwyczaj pojawiają się same. Mogą mieć w sobie opowieść lub jej nie mieć. Mogą czarować forma albo urzekać jej brakiem. Mogą wiele. Wybieram te trafiające w okienko, które nie jest obiektywem aparatu. To przesmyk łączący nasze w wnętrze z otaczającym światem. W języku angielskim istnieje słowo "gateway" - czyli wrota, portal przez który się przechodzi by tworzyć. Poskramianie i i podsycanie nierzeczywistości, której szukam w fotografii

© Bogdan Frymorgen / RMF FM

Te drzewa mogły rosnąć wszędzie. Rosły w Toskanii. Wypełniają kadr, ale wcale nie są jego głównymi bohaterami. Wszystko co działo się poza nim było dla mnie ważniejsze. Skwar, błoga cisza i spływający po czole pot. Szukałem istot, które znoszą podobnie sierpniową katorgę. Przecież nie muszą być nimi ludzie. Samo patrzenie na drzewa w tak ostrym świetle wywoływało we mnie uczucie bólu. Znikąd ani śladu wody. Na niebie żadnych chmur. A one dumnie, jak u francuskich impresjonistów, rosły na przekór. Ja mogłem wyciągnąć butelkę z plecaka, one mogły się jedynie modlić o deszcz. W swym cierpieniu, zasługiwały na zdjęcie.

Często ta niewidzialna relacja miedzy fotografującym a fotografowanym staje się głównym tematem pracy fotografa. Nie jest ona szczególnie czytelna, bo nie powinna. Ma wywoływać niepokój. O co chodzi? Dlaczego akurat te drzewa, dlaczego w ten sposób? — stawiamy znaki zapytania, bez bez sugerowania oczywistej puenty. Liczymy, że odbiorca przyjmie ukryty przekaz. Dlaczego mielibyśmy cokolwiek dyktować? Niech patrząc ma oczy szeroko zamknięte. Niech chłonie fotografię swoim wewnętrznym okiem.

Ja chciałem tę scenę schłodzić. Chciałem ujarzmić to oślepiające światło. Nadać mu granice dzięki którym oko mogło dostrzec drzemiące w miedzy gałęziami niedopowiedzenia. Między innymi na tym polega istota fotografii — na oswajaniu światła. Łagodzeniu gdy jest zbyt dzikie, a w odwrotnych sytuacjach, na podsycaniu mroku. Fotograf jest poskramiaczem. Jest też miechem, który wskrzesza światło tam gdzie już go nie ma. Czy próbowaliście kiedyś rozpalić ognisko? Nadymamy wtedy policzki, klękamy na ziemi i zaczynamy dmuchać. Płomień wraca, a nam zaczyna kręcić się w głowie. Przez moment czujemy, jak nabrzmiewają nam oczy, a potem jak w ciemności rejestrują kosmyk tańczącego ognia. Takie obrazy są nierzeczywiste, takiej nierzeczywistości i doznań szukam w fotografii.

Celowo i często mowie o obrazach, nie zdjęciach. Obrazy ogląda się z dystansu. Nie da się ich namalować na ostro. Podziwiamy je bez użycia mikroskopu. Nie szukamy w nich pikseli. Nie przystawiamy do nich też lupy marząc, by były większe. Z fotografią powinno być podobnie. Nie ważne czy zdjęcia są duże czy małe. Nawet technika w jakiej powstają nie ma dla mnie większego znaczenia. Ważne by do nas przemawiały i nie torturowały wyostrzoną równomiernie perspektywą. Są wtedy zimne, nawet jeśli narodziły się w ciepłych promieniach toskańskiego słońca. Wolę jak obraz pływa i tylko miejscami daje oku niezbędne oparcie. Wystarczy jedno ostre skupienie, byle to właściwe, a cała reszta układa się w całość. Czyż w ten sposób nie funkcjonują nasze oczy? Po co uczyć ich czegoś nowego…

Często powracam do moich toskańskich drzew. Lubie to zdjęcie, bo te kilkanaście megabajtów obrazu dało mi wiele do myślenia; nad sobą i nad moim podejściem do fotografii. Ukryty w komputerze plik został wielokrotnie skopiowany i żyje sobie dla bezpieczeństwa na rożnych nośnikach. Dbam o niego jak kiedyś dbałem o negatywy. Choć nie można go dotknąć, mam do niego stosunek bardzo osobisty. Nawiązywanie takich relacji z ciągiem cyfr jest dla mnie bardzo ważne. W cybernetycznym świecie to jeden ze sposobów utrzymania ciągłości z tradycyjnym przeżywaniem fotografii.

Zobacz również: Jak efektywnie korzystać z mapy gradientu?

Zobacz więcej artykułów z serii: Poradniki autorskie

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Poradniki:

Jak fotografować sztuczne ognie, czyli fajerwerki? [poradnik] Przepis na zdjęcie - pół na pół Jak cię widzą, tak cię piszą - przegląd szablonów Wordpress na portfolio fotografa Mój przepis na zdjęcie - papuga Zaznaczanie nieostrości w Adobe Photoshop CC 2014 - jak sprawdza się nowe narzędzie? [wideoporadnik] Włączamy lampy i robimy zdjęcia! Kilka sposobów na oświetlenie portretowe w studio 7 niedrogich obiektywów, które warto mieć Idealny aparat na wyjazd. Subiektywnie o sprzęcie po powrocie z Dubaju Kompletujemy sprzęt studyjny - od czego zacząć, żeby nie stracić fortuny? Mój przepis na zdjęcie - księżyc z wielokrotną ekspozycją Fotografowie opowiadają, jak się reklamować, aby zdobywać klientów Stypendia i granty, czyli jak sfinansować swój projekt fotograficzny Podstawy światła błyskowego. Jakiego typu lampy wybrać? Frymografia: Trzeba zapłacić Jak zrobić własny film hyperlapse bez tony drogiego sprzętu? Świat jak na dłoni, czyli tworzenie małej planety z panoramy 360 stopni [wideoporadnik] Droga Mleczna sfotografowana w mieście? Dzięki ETTR to możliwe! Zanotuj, zapisz, narysuj, a potem weź aparat Retusz w świecie fotografii, czyli od propagandy po piękną sztukę Frymografia: Opowieści niedojrzałe Wszystko, co musisz wiedzieć zaczynając pracę z Adobe Lightroom [wideoporadnik] Twarz to nie portret! Czyli kilka rad dla portretujących. Synchronizacja błysku z krótkimi czasami naświetlania - jak to działa? [poradnik] Frymografia: Między dwoma biegunami

Popularne w tym tygodniu:

Zdjęcie ze stocka - jakimi prawami się rządzą i skąd wziąć je za darmo?